„Babcia” będzie tęsknić

Lenka skończyła 6 lat. Jej dzieciństwo upływa po znakiem chorób, bólu i ciężkich operacji. Dziewczynka marzyła o tym, aby mieć babcię. I już ją ma, choć jej prawdziwa umarła, teraz nową „babcią” Lenki została Teresa Kozłowska, wolontariuszka Fundacji „Zdążyć z Miłością”.

Lenka Mazurek wraz mamą mieszka w Ustroniu Morskim. Dziewczynka cierpi na rzadką wadę genetyczną – Zespół Crouzona. Kości jej czaszki rosną zbyt wolno, przez co mózg nie może się rozwijać. Jakby tego było mało, Lenkę zaatakował nowotwór oka. Siatkówczaka udało się pokonać, ale wada genetyczna, którą odziedziczyła po mamie, to przeciwnik bardzo trudny i okrutny. Lenka zmaga się z uporczywymi bólami głowy, dwa lata temu przeszłą skomplikowaną operację.

Doktor Fearon z kliniki w Dallas dobrze wie, jak straszna to choroba. Leczy pacjentów od wielu lat. Teraz ponownie zawita do niego mała dziewczynka z dalekiej Polski, Lena Mazurek. W sobotę 27 października Lenka wyruszy do Dallas na kolejną operację. Pieniądze na jej przeprowadzenie są zbierane na portalu siepomaga.

Dwa dni przed wyjazdem do USA mieszkanie Lenki odwiedziła „babcia”. Teresa Kozłowska, wolontariuszka Fundacji „Zdążyć z Miłością”, niedawno została zaproszona do programu TVP 2 „Pytanie na śniadanie”. Tam opowiedziała o działalności Fundacji. Wspomniała o tym, że wolontariuszka może zostać przyszywaną babcią, kiedy jakieś dziecko o tym marzy. Program obejrzała Lenka wraz z mamą. – Przecież ta fundacja jest tak blisko, w Koszalinie, a Lenka tak bardzo marzy o babci…

Pani Ewa, mama Leny nie zastanawiała się długo. Zadzwoniła do Fundacji „Zdążyć z Miłością”. Odpowiedź była natychmiastowa. Lenka zdobyła ukochaną „babcię”. Teresa Kozłowska odwiedziła swoją „wnuczkę” tuż przez wyjazdem dziewczynki do Dallas. Lena obdarowała „babcię” obrazkiem, który sama narysowała. Fundacja „Zdążyć z Miłością” włączyła się w akcję zbiórki pieniędzy na operację. Wraz z „nową” babcią Lenkę pożegnała przed wyjazdem Małgorzata Kaweńska-Ślęzak, prezes Fundacji.

Lenka wie, że musi być dzielna i szczęśliwie wracać do domu, bo ktoś na nią będzie czekać i tęsknić. Nowa „babcia”, może nie do końca prawdziwa, ale za bardziej kochana, bo wymarzona.

Facebook